Ciekawe historie, ciekawe miejsca, biografie ciekawych osób związanych z Wielkopolską, historie rodzinne, artykuły o genealogii.
Odpowiedz

Na kocią łapę na początku XIX wieku

28 paź 2019, 20:09

Ciekawa jestem, czy ktoś z Państwa spotkał się może w podobną sytuacją, jak u moich prapra…dziadków:

Otóż Wojciech Zdziarski (28 lat) poślubił Mariannę Binkowską (20 lat) w Gołańczy 10 lutego 1825.
Miesiąc wcześniej, dokładnie 10 stycznia, para ochrzciła swojego syna Kaspra urodzonego 6.01.1825 roku oraz córkę Paulinę, urodzoną 10.08.1822 (!). Przy obydwojgu wpisane jest „illegita”.
Zatem biorąc ślub para miała dwójkę dzieci – świeżo urodzonego syna i 3-letnią córkę.
Dodatkowo - ani Wojciech, ani Marianna nie urodzili się w parafii w Gołańczy. Nie udało mi się ustalić, skąd pochodzili.
W latach 50tych XIX wieku rodzina mieszkała już w Padniewie, a Wojciech Zdziarski był młynarzem/właścicielem młyna.

Wygląda na to, że para żyła "na kocią łapę" około 4 lata przed ślubem, raczej poza rodzinną miejscowością, z małym dzieckiem. Dość nietypowe, jak na tamte czasy :)
Może ktoś spotkał się z podobną historią?

Pozdrawiam,
Alicja

Re: Na kocią łapę na początku XIX wieku

28 paź 2019, 22:37

Znam podobną sytuację.
Nie pamiętam dokładnie dat, ale z grubsza było tak:
Parafia Sławsk początek XIX w. są dwa śluby, dwóch żołnierzy (byłych, urlopowanych lub coś podobnego). Jeden z nich przy okazji ślubu uznaje dwoje dzieci z tego związku, które urodziły się gdzieś w świecie (w dwóch różnych miejscach), a drugi uznaje chyba jedno dziecko. Te kobiety z tymi dziećmi musiały wcześniej z tymi żołnierzami maszerować po świecie, więc w pewnym sensie też żyli na kocią łapę. Nie wiem czy to możliwe w wojsku?
Pozdrawiam
Agnieszka

Re: Na kocią łapę na początku XIX wieku

29 paź 2019, 06:46

http://www.legiony1807.eu/index.php?s=c&p=c34

Re: Na kocią łapę na początku XIX wieku

29 paź 2019, 15:32

Uzupełnienie, bo odnalazłam akty.
Były to śluby w 1814 r., żołnierzy "Pułku pierwszego Ułanów Polskich", stacjonujący w Sławskich Olędrach. W obu ślubach pojawia się sformułowanie: " mający uwolnienie od tegoż sądu.... na niewysiedzenie kontumacyi z przyczyny iż już lat przeszło trzy (drugi żołnierz dziewięć) jak ciągle przyszli małżonkowie ze sobą przestaią".

Tylko jeden z nich uznaje dzieci (ten z trzyletnim stażem). Jedno urodzone "nad granicą moskiewską" drugie w okolicach Paryża. Pan młody spod Częstochowy, panna młoda spod Krakowa. Oboje opisani jako szlachetni!!!
W oby ślubach świadkami są żołnierze z tegoż pułku.
Pozdrawiam
Agnieszka

Re: Na kocią łapę na początku XIX wieku

29 paź 2019, 18:35

Nie przecząc, że zawsze bywały pary żyjące ze sobą bez ślubu, należy być ostrożnym w interpretacji zapisów aktów małżeństw, w których facet uznaje za swoje dzieci swej (odtąd) żony. Mogło być i tak, że chodzło tylko o stworzenie legalnej rodziny na papierze, a w kwestii tego, kto był ojcem mamy nadal za mało danych. Ludzie z różnych motywów uznawali dzieci za swoje. Takie uznanie mogło być też po prostu de facto adopcją i wszyscy na takim układzie korzystali.
Odpowiedz